Obserwatorzy

piątek, 5 lipca 2013

19. Tom

Dla Blaugrana xD

Wakacje to najlepszy czas w roku! Słońce, plaża, morze, nowe znajomości, miłości... Właśnie, miłości... To wielkie słowo, które jest ważne w życiu każdego człowieka. Ale nie twoim. Nie tolerujesz tego słowa, wręcz go nienawidzisz. Nie chcesz się zakochać. A może się boisz?
Wszyscy twoi znajomi uważają, że nie powinnaś do tego podchodzić w taki sposób, ale ty po prostu nie chciałaś. Po co ci chłopak? Bez niego twoje życie jest o wiele lepsze. Chłopak oznacza kłopoty. Oni umieją tylko ranić i krzywdzić... Przez nich wylewa się tyle łez, więc po co oni nam do szczęścia? Kto ich potrzebuje? Na pewno nie ty!
- W wakacje na pewno kogoś poznasz, Irmino. - Po raz kolejny twoja przyjaciółka powtarza te słowa. Za każdym razem protestujesz. Zaczyna cię to już nudzić.
- Nie, nie poznam. Nie chcę. - Odpowiedziałaś jej, wgryzając się w jabłko.
- Jesteś głupia tak mówiąc. Powinnaś znaleźć sobie chłopaka. - Usiadła obok ciebie. - A ja nawet mam idealnego kandydata dla ciebie. - Dodała, a ty zakrztusiłaś się jabłkiem.
- Proszę cię... Nie znów. Tyle razy ci powtarzałam, że twój brat jest dla mnie za stary i całkiem nie w moim typie. - Zrobiłaś skwaszoną minę.
- A kto jest w twoim typie? - Spojrzała na ciebie spode łba. - Nikt. - Dokończyła za ciebie. - Poza tym, nie chodzi o mojego brata, a o jego przyjaciela, znajomego... Sama nie wiem jak go nazwać. - Zaczęła się zastanawiać.
- Może najlepiej po imieniu i nazwisku? - Zaproponowałaś.
- Tom Parker. Mówi ci to coś? - Uśmiechnęła się szeroko.
- Nawet wiele. Tom Parker to członek tego zespołu. The coś tam.
- The Wanted. - Powiedziała [I.T.P].
- Nie ważne. - machnęłaś ręką i wstałaś, aby pójść do kuchni i wyrzucić ogryzek. - On jest sławnym piosenkarzem, a ja zwykłą, przeciętą dziewczyną, która nawet głupiego psa nie umie narysować. - Zaśmiałaś się. - Nie ma mowy, abym zgodziła się na coś takiego. - Powiedziałaś z powagą.
- Dlaczego od razu to przekreślasz? Powinnaś dać...
- Nie, nie dam. - Nie dałaś jej dokończyć.
- Dlaczego?
- Czy ty nie rozumiesz, że nie szukam teraz chłopaka? Chcę się wyszaleć. Nie mam ochoty cały czas słuchać marudzenia jakiegoś głąba. Mam jeszcze na to czas.
- Masz 20 lat! Zaraz skończysz szkołę, a właściwie to już skończyłaś. Teraz twoje życie otwiera się na nowo. Kiedy masz wakacje, powinnaś znaleźć chłopaka i spędzić z nim czas, a nie... Chcesz zostać starą panną z kotami?!
- Nie, ja czekam na tę prawdziwą miłość. - Powiedziałaś i zaczęłaś się kierować w stronę wyjścia. - Mam dość tego tematu. Cześć. - Złapałaś za klamkę od drzwi i chciałaś już wyjść, kiedy ktoś zapukał. Przez małą szybkę w drzwiach zobaczyłaś bruneta o piwnych oczach. Zaniemówiłaś. [I.T.P] podeszła do drzwi, aby otworzyć. Odsunęłaś się, a kiedy chłopak wszedł do środka, twoje serce zaczęło szybciej bić. Co się ze mną dzieje?! - mówiłaś w myślach. Poznałaś tego chłopaka. To był Tom. Tom Parker.
- Hej, jest Jack? - Spytał się twojej przyjaciółki.
- Poszedł do sklepu. Zaraz przyjdzie. - Odpowiedziała mu.
- W porządku. To ja przyjdę później. - Jego głos był taki ciepły. Mogłabyś go słuchać całymi dniami...
- Nie, zostań. - Uśmiechnęła się do niego. - Siadaj. - Pokazała mu na kanapę, a on poszedł. Ciebie natomiast wzięła na bok. - To jest Tom. Nie możesz teraz wyjść. - Powiedziała stanowczo. Ku zdziwieniu twojej przyjaciółki, zostałaś.
- Tom, to jest Irmina, moja przyjaciółka. Iri, poznaj Tom'a. - [I.T.P] przedstawiła was.
- Hej, miło mi. - Tom podał ci rękę.
- Mnie również. - uścisnęłaś ją. Chłopak uśmiechnął się do ciebie i spojrzał w oczy. Miał taki cudowny uśmiech i oczy,  w których się rozpływałaś...
Usiadałaś na kanapie, obok swojej przyjaciółki. Ona rozmawiała z Tom'em, a ty pożerałaś go wzrokiem. Spodobał ci się. Nigdy w życiu nie spodziewałabyś się, że zakocha się. Co?! Zakochanie? Nie... Nie można tego tak nazwać. Znasz go ledwie 30 minut, a już myślisz, że się zakochałaś. Tom tylko cię zauroczył.
- Idziemy z Jack'iem na plażę. Idziecie z nami? - Znów usłyszałaś ciepły głos Tom'a.
- Czemu nie? Idziesz Iri? - Spytała się ciebie [I.T.P].
- Eee... Słucham? - Wyrwałaś się z rozmyśleń.
- Idziesz z nami na plażę? - Zwrócił się do ciebie Tom. Poczułaś jak twoje serca znów szybciej bije. Tom się do ciebie odezwał, a ty nie umiesz wydobyć z siebie ani jednego dźwięku. Czemu on tak na ciebie działa?
- M... Mogę. - Z trudnością, ale odpowiedziałaś.
- To świetnie! - Tom klasnął w ręce.
- Tak... - Powiedziałaś pod nosem. Z jednej strony chciałaś tam być z Tom'em, ale z drugiej nie. Tom cię krępował. Przy nim byłaś zupełnie inną Irminą. Byłaś jak nie ty. Zazwyczaj omijałaś chłopaków wielkim łukiem, a teraz? Teraz jest inaczej! Teraz chciałaś poczuć dotyk Parker'a na swoim ciele, złączyć wasze usta w pocałunku... Gdzie się podziała ta dawna Irmina, która nie wierzyła w miłość?
Przyszedł Jack i cała wasza 4 poszła na plażę. Rozłożyliście się prawie przy samym brzegu. Ty i [I.T.P] zaczęłyście się opalać, a Tom z Jack'iem pobiegli do wody. Zachowywali się jak dzieci, choć to dorośli faceci. Oparłaś się łokciami i patrzyłaś na chłopaków, śmiejąc się. Jeżeli przez słowo "chłopaki" można rozumieć samego Tom'a.
- Podoba ci się , co? - Twoja przyjaciółka wstała i usiadła na przeciw ciebie.
- Nie zasłaniaj mi widoku. - Zaśmiałaś się.
- A nie mówiłam! - Podskoczyła z radości. - Muszę was jakoś umówić... - Pomyślała głośno.
- O nie! Co to, to nie! - Poderwałaś się.
- Dlaczego?
- Bo nie? Zresztą... Nie mam u niego szans. - Posmutniałaś.
- A kto ma?
- Lady Gaga ma na pewno większe niż ja. - Położyłaś się na kocu. - To będzie zwykłe wakacyjne zauroczenie. - Dodałaś.
- Zauroczenie na zawsze. Już ja o to zadbam! - Powiedziała i pobiegła w stronę chłopaków. Kontem oka zobaczyłaś jak mówi coś do Tom'a, a on patrzy na ciebie z uśmiechem. W pewnym momencie zaczął iść w twoją stronę.
- Zabije ją. - Powiedziałaś i znów położyłaś, chowając głowę w dłonie. Tom podszedł do ciebie i chwycił w tali. Wystraszyłaś się. Uniósł cię ku górze i zaczął iść z tobą w stronę morza.
- Dostałem zadanie, włączenia cię do zabawy. - Zaśmiał się i wrzucił do wody. Kiedy tylko udało ci się wynurzyć, zaczęłaś chlapać wszystkich wodą, a oni ciebie. Wpadliście w wir zabawy jak małe dzieci.

Wieczorem

Wszyscy poszliście do swoich domów. Jak i [I.T.P] udali się w swoja stronę, Tom w swoją, a ty swoją. Byłaś szczęśliwa z przebiegu tego dnia. Cieszyłaś się, że spędziłaś go w takim towarzystwie.
- Irmina! - Usłyszałaś jak ktoś za tobą krzyczy. Odwróciłaś się i zobaczyłaś Tom'a biegnącego w twoją stronę. - Idę tą samą drogą, więc pomyślałem, że możemy razem wrócić. - Powiedział, kiedy dobiegł do ciebie.
- Z miłą chęcią. - Uśmiechnęłaś się do niego. Szliście razem, rozmawiając na każdy temat. Tom okazała się być jeszcze bardziej milszym i uroczym chłopakiem niż myślałaś.
Niestety... Nadszedł czas rozstania. Musiałaś skręcić w inną uliczkę, aby dojść do domu, a Tom dalej miał iść prosto.  Zatrzymaliście się, aby pożegnać.
- Naprawdę jesteś niesamowitą dziewczyną. - Powiedział, czym wywołał uśmiech i rumieńce na twojej twarzy.
- Dziękuję. - Spojrzałaś mu w oczy. - Ty również jesteś niesamowitym chłopakiem. - Dodałaś. Tom nic nie odpowiedział, tylko uśmiechnął się szeroko. Patrzyliście sobie w oczy. Tak, jego cudowne tęczówki, w które mogłabyś się wpatrywać całymi dniami. W pewnej chwili Tom zaczął się do ciebie zbliżać. Nie odsunęłaś się, tylko czekałaś na dalszy przebieg tej sytuacji. Poczułaś miękkie usta Tom'a na swoich. Oddałaś pocałunek. Tom położył swoją dłoń na twoim karku, a kciukiem gładził twój policzek. Drugą zaś ułożył na twoim biodrze. Swoje ręce wplotłaś we włosy Parker'a. Trwaliście tak długo. Chłopak uśmiechał się przez pocałunek, co doskonale czułaś. W trakcie pocałunku, miałaś motylki w brzuchu.
Oderwaliście się od siebie, ale dalej patrzyliście sobie w oczy. Uśmiechnęłaś do Tom'a, a on znów złożył pocałunek na twoich ustach. Czułaś się jak w niebie!

Rok później

Minął rok odkąd jesteś z Tom'em. Nie sądziłaś, że zakochasz się w tamte wakacje i to z takim efektem. Razem z Tom'em mieszkacie w jednym domu. Fani Parker'a cię kochają, tak jak Tom ciebie, a ty jego. Tworzycie szczęśliwą parę, która lubi sobie dokuczać, ale kochacie się na zabój.

________________________

Przyznam się wam, że podoba mi się ten imagin. :) Mam nadzieję, że wam również, a szczególnie Balugrana xD . :) Zapraszam do komentowania i zamawiania imaginów dla siebie. :)

czwartek, 4 lipca 2013

18. Jay

Dla Mirror.

Z Jay'em chodzisz od kilku lat. Dziś mija wasza 4 rocznica. Jesteś w szczęśliwym związku z McGuiness'em. Kochasz go, a on ciebie.
Niestety tę rocznicę musisz spędzić sama, ponieważ Jay jest z zespołem w trasie i wraca dopiero za dwa tygodnie. Nie lubiłaś, kiedy Jay jeździł w trasy. Zawsze bałaś się, że coś się stanie Jay'owi lub... zdradzi cię. Tak, wydaje się to niedorzeczne, bo jeśli jest się w związku, powinno się ufać drugiej połówce. Ufałaś mu, ale bałaś się. W końcu Jay jest gwiazdą! Rozchwytywaną na każdym kroku. Może mieć każdą, ale... wybrał ciebie. To ty byłaś jego oczkiem w głowie.
Twoją i Jay'a rocznicę postanowiłaś spędzić z przyjaciółką na mieście, a potem iść do niej na noc. Nie uśmiechało ci się siedzenie samej w ten dzień. Poszłaś na górę, aby się ubrać. Z szafy wyciągnęłaś zestaw. Ubrałaś się, a włosy spięłaś w koka. Nie malowałaś się, bo nie miałaś na to ochoty.
Wyszłaś z łazienki i wróciłaś do pokoju. Do torebki włożyłaś telefon, słuchawki i portfel. Więcej nie potrzebowałaś. Wyszłaś z pokoju. Schodami skierowałaś się na dół do kuchni, aby się napić. Kiedy już to zrobiłaś, założyłaś buty i mogłaś wyjść do [I.T.P]. Ze słuchawkami w uszach szłaś ulicami Londynu. Słońce świeciło mocno. Wiatr wiał lekko. Ty uśmiechałaś się cały czas, a w myślach wyobrażałaś sobie jak ten dzień wyglądałby z Jay'em. Na pewno byłby cudowny!
Postanowiłaś, że w czasie drogi do [I.T.P], zadzwonisz do Jay'a. Sięgnęłaś po telefon i wybrałaś numer Loczka. Dzwoniłaś kilka razy, ale połączenie urywało się za pierwszym sygnałem. Wystraszyłaś się i to bardzo. Nie wiedziałaś co się dzieje z Jay'em. On nie odbierał, a przecież nie będziesz dzwonić do reszty chłopaków. Zdecydowałaś się zadzwonić jeszcze raz. Tym razem ktoś odebrał, ale nie był to Jay.
- Jay jest zajęty. Możesz nie dzownić. - Usłyszałaś damski głos w słuchawce. Do twojej głowy zaczęły się dostawać najczarniejsze scenariusze. Nie, to nie mogła być prawda. Z Jay'em jest jakaś dziewczyna... Rozłączyłaś się. Wkurzona rzuciłaś telefonem o ziemię, który roztrzaskał się na kilka kawałków. Skuliłaś się i zaczęłaś płakać. Nie wierzyłaś w to. Jay cię... Nie! Nie znasz prawdy! Przecież to mogła być ich jakaś znajoma. Czemu od razu sądzić, że Jay cię zdradza?!
- Kate! - Usłyszałaś dobrze znany ci głos. - Kate! - Powtórzył się. Bez podnoszenia głowy, wiedziałaś, że to Jay. Tylko co on tu robi? Powinien być teraz w Vegas z resztą zespołu. - Kate, kochanie, co się stało? - Podszedł do ciebie i złapał za ręce. Podniosłaś głowę. Jay ujrzał twoje łzy.
- Zostaw mnie! - Krzyknęłaś i podniosłaś się odsuwając od niego.
- O co ci chodzi?
- Nie udawaj głupiego! Czemu nie odbierałeś telefonu?! - Krzyczałaś przez łzy.
- Bo ja... Czy to jest teraz istotne?
- Bo go zostawiłeś u jakiejś laluni, tak? Kto to jest? Twoja nowa miłość?!
- Kate, to nie tak jak myślisz... Ja ci wszystko wyjaśnię... - Podszedł do ciebie, ale ty go pchnęłaś.
- A jak myślę?! Jay, przyznaj się, że mnie zdradziłeś! - Coraz bardziej płakałaś. Nie umiałaś powstrzymać łez.
- To było jedno...
- Ale jednak było! - Nie pozwoliłaś mu dokończyć. - Nienawidzę cię. Z nami koniec. Już na zawsze. Jeszcze dziś możesz zabrać swoje rzeczy i wynosić się do swojej laluni! - Krzyknęłaś mu w twarz i ominęłaś go, pchając przy tym. Ze łzami w oczach biegłaś do domu [I.T.P]. Potrzebowałaś teraz wsparcia, a wiedziałaś, ze [I.T.P] ci pomoże.
Ocierając łzy, zapukałaś do drzwi. Otworzyła ci uśmiechnięta [I.T.P].
- Ile można... - Przerwała widząc cię w taki stanie. - Co się stało? Wejdź. - Zaprosiła cię do domu. Skierowałyście się do salonu. Tam usiadłaś na kanapie, a twoja przyjaciółka kucnęła przed tobą i położyła swoje ręce na twoich kolanach.
- Co się stało? - Spytała się ponownie.
- Jay... On... - Mówiłaś przez łzy.
- Co on? - Dopytywała się.
- On... Mnie... Z nią... Dziś... Dowiedziałam się... - Spuściłaś głowę.
- Jay zrobił to o czym myślę? - Spytała, a ty pokiwałaś głową na tak. - Kate... - Podniosła się i usiadła obok ciebie. Przytuliła cię do siebie, a ty mocniej zaczęłaś płakać. Kochałaś Jay'a najmocniej na świecie, a on zrobił takie coś. Czemu?! Nienawidzę go - ciągle powtarzałaś, a [I.T.P] mocniej cię przytulała. Nie wiedziałaś co masz ze sobą zrobić. Byłaś w pustce. Straciłaś najważniejszą osobę w życiu.
- Pójdę  już do domu. Spakuję jego rzeczy i... - Znów zaczęłaś płakać. Po chwili jednak opanowałaś się i wstałaś z kanapy. - Pójdę. - Powiedziałaś i podeszłaś do drzwi. Twoja przyjaciółka namawiała cię, abyś została, abyś nie wracała do tam, ale ty byłaś uparta. Wyszłaś i skierowałaś się do domu. Kiedy doszłaś, zobaczyłaś, że ktoś kręci się w domu. Byłaś pewna, że był to Jay, ale... myliłaś się. Niepewnie weszłaś do domu. W salonie jednak nikogo nie było. Musiało mi się wydawać. - Powiedziałaś pod nosem. Nagle usłyszałaś huk z góry. Jeszcze bardziej się wystraszyłaś. Pomyślałaś, że ktoś naprawdę jest w domu. Chciałaś zadzownić do [I.T.P], ale nie udało ci się do niej dodzwonić, ponieważ ktoś złapał cię od tyłu i zatkał usta, a do tego zapomniałaś, że rzuciłaś telefonem. Próbowałaś się wyrwać, ale to nic nie dawało. Nie widziałaś twarzy osoby, która cię złapała, ale wiedziałaś, że to nie był Jay...
Bałaś się. Cholernie się bałaś. Wiedziałaś, że zaraz coś ci zrobi, ale starałaś się nie myśleć o tym... Starałaś się myśleć pozytywnie, jednak nie wychodziło ci to. Przestępca zaprowadził cię do jednego z pokojów.
- Będziesz grzeczna, to ci się nic nie stanie. Będziesz nie grzeczna, będzie gorzej. - Powiedział i wyszedł. Siedziałaś w kącie. Szukałaś po kieszeniach telefonu, ale nie znalazłaś go, ponieważ po raz kolejny zapomniałaś, że go zepsułaś. Byłaś zrozpaczona. Nie wiedziałaś co ten ktoś chce zrobić z tobą. Wiedziałaś tylko tyle, że właśnie okrada twój dom.
W jednym z kątów dostrzegłaś kij bejsbolowy. Wstałaś i wzięłaś go. Po cichu otworzyłaś drzwi i zeszłaś po schodach. Włamywacz stał przy szafce z twoją biżuterią. Teraz decydował ten jeden ruch. Podeszłaś cicho do niego i kiedy miałaś go walnąć kijem w głowę... on się odwrócił i to ty dostałaś w głowę. Zbił na tobie szklany wazon. Upadłaś na podłogę. Jak przez mgłę, widziałaś jak włamywacz ucieka z domu, bo usłyszał syreny policyjne. Kto wezwał policję? Nie wiedziałaś. Zasnęłaś...
Obudziłaś się w sali szpitalnej. Nie pamiętałaś nic co się stało. Zobaczyłaś, że obok twojego łóżka siedzi Jay. Kiedy zobaczył, że się obudziłaś, od razu przesunął się do ciebie.
- Kate... - Powiedział i złapał cię za rękę.
- Jay... - Odpowiedziałaś lekko słyszalnym głosem.
- Przepraszam cię za to co zrobiłem.
- Nie przepraszaj...
Jay był pewny, że mu wybaczysz, ale mylił się.
- Tylko odejdź... - Dodałaś. Twoje oczy znów się zaszkliły tak jak Jay'a. - Z mojego życia na zawsze...
- Nie... Nie chcę tego.
- Ale ja chcę. Kocham cię, ale nie wybaczę ci tego.
Jay wstał i wyszedł z sali. Był wkurzony, ale także smutny. Wiedział, że to wszystko jego wina, ale był gotów spełnić twoją prośbę. Odszedł od ciebie na zawsze...

*10 lat późnej*
Dziś tworzysz szczęśliwą rodzinę ze swoim mężem - Alex'em - i dwójką dzieci - Amelią i Paul'em. Od twojego ostatniego spotkania z Jay'em nie widziałaś się ani razu. Nawet nie wiesz co się z nim działo przez ten czas. Tak jak z Jay'em, z resztą zespołu nie utrzymywałaś kontaktów. Zapomniałaś o nich, a oni o tobie. W głębi duszy kochałaś dalej Jay'a, ale teraz Alex jest dla ciebie najważniejszy i wasze dzieci.

_____________________________________

To jest mój pierwszy taki imagin. Pierwszy raz piszę smutnego imagina, więc przepraszam jeśli was, a w szczególności Mirror. zawiodłam. Mam jednak nadzieję, że się spodoba oraz, że nie jest za krótki, i że będziecie dalej z nami na tym blogu! ;)
Zapraszam do komentowania, a w zakładce "Zamówienia" zamawiajcie sobie imaginy. Śmiało! ;)

wtorek, 2 lipca 2013

17. Jay dla Julii.

Obudziły cię promienie słońca, które przebijały się przez zasłony okienne. Z niechęcią otworzyłaś jedno oko, aby "zbadać teren". Kiedy to zrobiłaś, otworzyłaś drugie i przetarłaś twarz rękami, które potem sięgnęły po telefon leżący na stoliku nocnym. Dochodziło południe.
- Cholera! Zaspałam! - Krzyknęłaś wyskakując z łóżka jak z procy. Miałaś dziś pierwszą lekcję gry na perkusji i wypadłoby się przedstawić z jak najlepszej strony, a nie od razu spóźniać się na pierwszą lekcję. Miała się ona odbyć równo w południe, a ty ledwo co wstałaś...
Szybkim krokiem podeszłaś do szafy, z której wyciągnęłaś pierwsze lepsze ciuchy i poszłaś do łazienki. Mając zęby, rozczesywałaś włosy, które jak na złość, zrobiły sobie mały żart i "zwinęły" się w kołtun. Rzuciłaś szczoteczkę do umywalki i wypłukałaś zęby, a następnie przemyłaś twarz. Tuszem poprawiłaś rzęsy i zaczęłaś rozczesywać włosy, klnąc przy tym. W końca udało ci się doprowadzić je do "ładu i składu", więc zaczęłaś się ubierać. Gotowa wyszłaś z łazienki. Do kieszeni spodni schowałaś telefon, wcześniej sprawdzając godzinę. Miałaś 10 minut na dotarcie, a przy dobrych wiatrach do szkoły muzycznej, w której miałaś się uczyć, idzie się 20 minut.
Schowałaś telefon wraz  ze słuchawkami i zbiegłaś na dół. Z kuchni wzięłaś jabłko, bo na śniadanie nie było już czasu, i klucze. Wyszłaś z domu i zamknęłaś drzwi na klucz. Biegiem ruszyłaś do szkoły, sprawdzając co chwila godzinę. Kiedy weszłaś w centrum miasta, dostrzegłaś wielki tłum. Przepychałaś się przez ludzi nie zwalniając tępa choć i tak byłaś już spóźniona.
Z 7 minutowym spóźnieniem, dotarłaś na miejsce. Skierowałaś się do sali, w której miała odbyć się twoja pierwsza lekcja.
- Przepraszam, ale zaspa... - Zaczęłaś tłumaczyć od razu, ale widząc, że nikogo nie ma, zrezygnowałaś z tego. Zaczęłaś rozglądać się po sali. Myślałaś, że pomyliłaś się, ale było to nie możliwe, bo na drzwiach było napisane do czego przeznaczona jest sala, a w niej stała perkusja. Postanowiłaś poczekać na swojego nauczyciela. Byłaś szczęśliwa, że to nie ty się spóźniłaś, a on lub ona.
Po 20 minutach czekania, zrezygnowałaś i postanowiłaś wracać do domu. Otwierając drzwi usłyszałaś huk i czyjś krzyk. Wyjrzałaś zza drzwi. Zobaczyłaś tam chłopaka z lokami trzymającego się za nos.
- O boże, przepraszam. - Podeszłaś do niego. - Nic ci nie jest? - Spytałaś z troską.
- Kobieto, właśnie dostałem od ciebie drzwiami w nos. Wiem, że się spóźniam, ale błagam... Chcę łagodniejsze kary. - Z jego ust wypłyną potok słów.
- Eee... Ale to nie miała być kara. - Spojrzałaś na niego.
- Więc zrobiłaś to specjalnie?!
- Skądże! Jak miałam cię zobaczyć przez drzwi?
Chłopak zaczął się zastanawiać, ale nic nie wpadło mu do głowy.
- Nie ważne. - Machnął ręką. - Widziałaś może jakąś Julię co ma przyjść na pierwszą lekcję perkusji? - Spytał.
- To ja. - Uniosłaś jedną rękę.
- Ah, no tak! - Walną się otwartą dłonią w czoło. - Przecież wychodziłaś z tej sali. - Dodał, a ty się do niego uśmiechnęłaś. - Przepraszam za spóźnienie. Zgubiłem telefon i mnie nie obudził. - Podrapał się po głowie.
- Nic się nie stało. Sama też się spóźniłam.
Chłopak uśmiechnął się do ciebie i zaproponował rozpoczęcie lekcji. Zgodziłaś się. Loczek uczył cię od najprostszych rzeczy po te trudniejsze. Wszystko szybko łapałaś, więc po godzinnej nauce umiałaś już zagrać kawałek piosenki Green Day "Oh Love".
Postanowiliście odpocząć od nauki i porozmawiać. Usiedliście na podłodze pod ścianą i zaczęlicie rozmawiać.
- Wiesz... Znamy się już godzinę, a ja dalej nie wiem jak się nazywasz. - Zaśmiałaś się.
- Przepraszam. Jestem Jay. - Przedstawił się.
- Miło mi. - Uśmiechnęłaś się do niego.
- Co cię skłoniło do grania na perkusji? - Spytał ciekawy Jay.
- Od dziecka chciałam grać. Mój wujek był perkusistą w jednym zespole, ale rozpadli się. To wujek wciągnął mnie w wir perkusji. Nigdy nie miałam okazji się nauczyć, aż do teraz. Chcę w końcu spełnić swoje marzenie. Z czasem kto wie... Może będziesz kupował bilety na koncert mojego zespołu. - Zaśmiałaś się, a on razem z tobą.
- Już zbieram. - Znów się zaśmialiście.
- Ile grasz?
- Nie liczę. - Wzruszył ramionami.
Po której rozmowie wróciliście do lekcji. Wiedziałaś, że polubiłaś Jay'a. Jest on sympatycznym i uroczym chłopakiem.
*Po lekcji*
Całe 3h Jay uczył cię gry. Był zadowolony z twojej pracy i polubił cię, tak jak ty jego.
Kiedy opuściliście mury szkoły, Jay zaproponował wspólne wyjście do kawiarni. Zgodziłaś się bez żadnego "ale" i poszliście w wyznaczone miejsce. Jay zamówił dla ciebie kawę oraz szarlotkę, a dla siebie również kawę, ale sernik zamiast szarlotki. Usiedliście przy jednym ze stolików i rozmawialiście jedząc i pijąc. Jay opowiedział ci trochę o sobie. Dowiedziałaś się, że gra w zespole, ale teraz mają kilka dni odpoczynku, dlatego chodzi do szkoły muzycznej, aby uczyc innych. Jay kocha jaszczurki, a w domu ma jedną. Obiecał, że ci ją kiedyś przestawi.
Tak jak Jay, ty opowiedziałas mu trochę o sobie. Twoje życie nie jest tak bardzo fascynujące jak Jay'a, ale on słuchał cię z wielką uwagą.
Siedząc w kawiarni, nie pilnowaliście czasu. Dochodziła 18, a niebo pokryły czarne chmury. Zbierało się na deszcz. Postanowiliście już iść. Jay odprowadzil cię pod dom. Tam gadaliscie jeszcze trochę. Ani na chwilę nie zabrakło wam tematów, ale nadszedł czas pożegnania. Z niechęcią pożegnałaś się z Loczkiem. On odszedł, a ty miałaś wchodzić już do domu, kiedy usłyszałaś głos Jay'a:
- Julia!
- Tak? - Odwróciłaś się.
- Dałabyś mi swój numer? Tak na wszelki wypadek. - Powiedział nieśmiało. Uśmiechnęłaś się do niego szeroko i wyciągnęłaś rękę w jego stronę.
- Daj telefon. - Powiedziałaś. Chłopak zrobił wielkie oczy po czym powiedział:
- Em... Bo wiesz... Ja tak jakby zgubiłem telefon. - Podrapał się w tył głowy.
- To jak ty chcesz się za mną skontaktować tak na wszelki wypadek? - Zaśmiałaś się.
- Mama dziś mi kupuje nowy telefon. - Dumnie się wyprostował
- To zmienia wszystko. - Znów się zaśmiałaś. Otworzyłaś drzwi i weszłaś do domu, zapraszając Jay'a. On wszedł za tobą.
Poszłaś do kuchni, z której wzięłaś notesik leżący na blacie kuchennym. Potem zajęłaś się szukaniem długopisu, który znalazł się po chwili. Zapisałaś na kartce swój numer i dałaś McGuiness'owi.
- Tylko nie zgub. - Zaśmiałaś się.
- Ja gubię tylko telefony. - Również się zaśmiał. - Będę leciał. Jutro dam znać i może gdzieś pójdziemy. Cześć. - Powiedział i pocałował cię w policzek na pożegnanie. Wyszedł z domu, a ty dalej stałaś w tym samym miejscu bezruchu. Cały czas czułaś na swoim policzku miękkie usta Jay'a. Uśmiechałaś się do siebie. Byłaś... W niebie! Tak, Jay ci się spodobał, ale wiedziałaś, że nic z tego nie będ
zie, To jest... Chwilowa znajomość.

Pół roku później

Chodzisz z Jay'em. Jesteście nierozłączną parą! Jay jest dla ciebie najważniejszą osobą w życiu, tak jak ty dla niego.

_____________________________

Mraśny Jay dla Julii :D Mam nadzieję, że ci się podoba. :)
Przy okazji zapraszam was na jej bloga: 

niedziela, 30 czerwca 2013

16.Nathan dla Kica +18

Była godzina 18.00,a ty właśnie wracałaś z pracy. Byłaś wykończona swoją pracą ginekologa,więc jedyne o czym marzyłaś to ciepła kąpiel.
Wróciłaś do domu,ale tam nikogo nie zastałaś nawet swojego chłopaka Nathana,który raczej powinien być w domu.
Weszłaś do łazienki,napuściłaś wody do wanny, zdjęłaś swoje ubrania,które porozrzucałaś na podłodze i zanurzyłaś się do gorącej wody. Gdy zamknęłaś oczy i zaczęłaś myśleć nad niektórymi sprawami,usłyszałaś jak ktoś otwiera drzwi od łazienki:
-Nathan co ty tu robisz,myślałam że cie nie ma-zdziwiłaś sie na widok swojego chłopaka.
Nathan na twój widok stanął jak wryty na twój widok, z resztą nie tylko on. Wiedziałaś,że bardzo go podniecasz,ale fakt,że od czasu gdy jesteście razem zobaczył cb pierwszy raz nago podniecił go jeszcze bardziej.
Wyszłaś z wanny i zaczęłaś go namiętnie całować, on nie protestował i wepchnął cie znowu do wody.
Był cały mokry, a przez morką koszulke było widać jego wyrzeźbioną klate,po której go dotykałaś,a on zaczął pieścić twoje piersi.
Nathan zaczął się już rozberać,ale ty uwielbiałaś się z nim drażnić i wybiegłaś szybko z łazienki i skierowałaś się do waszej sypialni.Usłyszałaś z łazienki hałas co oznaczało,ze twój chłopak wychodzi z wanny, a ty położyłaś się naga na łóżku. Gdy przyszedł spojrzał się na cb z namiętnością,a ty dałaś mu sygnał,żeby podszedł bliżej cb. Chłopak dopadł się do cb łapczywie i zaczął obdarowywać pocałunkami. Całował w usta,szyje i zaczął zjeżdżać coraz niżej aż dotarł do twoich piersi,które robiły się coraz twardsze,macał,dotykał,całował i przygryzał twoje sutki, a ty nie mogłaś już wytrzymać z podniecenia. Nathan schodził coraz niżej całując każdy kawałek twojego nagiego ciała. Nagle chwycił cię w talii i rozchyli twoje prawe udo, które całował po jego zewnętrznej stronie. Gdy zobaczyłaś głowe Nathana pomiędzy twoimi nogami zaczęłaś jęczeć z podniecenia. On to zauważył i zaczął powoli całować twoją łechtaczkę. Wyciągnął język,a teraz w ruch poszły jego dwa palce,które włożył w cb, a ty krzyczałaś z podniecenia. Poczuł,że dochodzisz,więc wyjął swoje palce i wszedł w cb. Poczułaś jego ciepły oddech na twoim policzku i jego zapach,który doprowadzał cie do szaleństwa. Nagle on był pod tb, a ty całowałaś go namiętnie w usta,a on masował twoje piersi. Wasze jęki były były coraz głośniejsze i oboje czuliście,że zaraz dojdziecie. Nathan robił to coraz szybciej i mocniej aż w końcu przyszła chwila ekstazy. Opadliście oboje zmęczeni na łóżko i patrzyliscie sb w oczy.
-Nathan to było niesmowite-powiedzialaś to z resztką sił
-Wszystko dla cb kochanie-pocałował cię namiętnie w usta.
Gdy tak leżeliście wtuleni w sb zdałaś sb sprawe,że bardzo go kochasz,a Nathan kocha cb i cie nigdy nie opuści.
___________________________________________________________________________________
No to macie mojego pierwszego imagina +18. Mam nadzieje,że wam się spodoba :)

sobota, 29 czerwca 2013

15. Nathan

Z Nathan'em przyjaźnisz się od małego. Jest on dla ciebie jak brat. Staracie się spędzać razem czas, ale koncerty i inne "duperele", które są obowiązkiem Nathana, nie dają wam wiele czasu na spędzanie go razem. Codzienne wywiady, występy i inne odciągają was od siebie. Widujecie się tylko, kiedy on przyjeżdża do Gloucester. Właśnie... Gloucester. Obydwoje pochodzie stamtąd. Wychowywaliście się razem. Kiedy Nathan dołączył do zespołu, kontakt połowicznie się zmienił.
Dziś jednak chłopak przyjeżdża na urodziny swojej siostry, Jess, na których ty też będziesz. Trochę bałaś się tego spotkania, choć sama nie wiedziałas czemu. Obawiałaś się, że Nathan cię nie rozpozna. Martwiłaś się nie potrzebie na zapas.
Kiedy dochodzila już 17, postanowiłaś zacząć się szykować, ponieważ wszystko miało rozpocząć się o 18. Założyłaś beżową sukienkę, do tego dobrałaś również beżowe buty. Włosy wyprostowałaś. Założyłaś jeszcze kilka ozdób i byłaś gotowa. Przejrzałaś się w lustrze. Byłaś zadowolona z efektu. Uśmiechnęłaś się pod nosem i ruszyłaś na dół. Pożegnałaś się z rodzicami, oczywiście nie obyło się bez ich "wskazówek", i wyszłaś z domu. Kiedy zamknęłaś drzwi i wyszłaś ze swojej posiadłości, zza murku ktoś wyskoczył. Krzyknęłaś ze strachu.
- Idioto! - Krzyknęłaś w stronę przestępcy.
- Nie, ja jestem Nathan. Już zapomniałaś? - Zaśmiał się, a ty razem z nim. Nathan stał przed tobą elegancko ubrany z balonem w ręku. Zaśmiałaś się, kiedy zobaczyłaś jego dodatek. Pamiętasz, że Nathan zawsze jak do ciebie przychodził, miał balona w ręku. Potem bawiliście się nim tak długo ile się da.
- Tęskniłam, wiesz?
- Tak jak ja. - Przytulił cię. - Musimy nadrobić to wszystko. - Szeroko się uśmiechnął, a ty razem z nim.
Ruszyliście w stronę domu Natha i rozmawialiście przy tym jak nigdy. Tyle się w waszym życiu wydarzyło, że musieliscie sobie o tym.opowiedzieć.
- Na ile przyjechałeś? - Spytałaś chłopaka zanim weszliście do domu.
- Na kilka dni. - Posmutniał. - Ale mam dla ciebie propozycje.
Spojrzałaś się na niego dziwnie, a on ci wyjaśnił, że potem ci powie. Byłaś ciekawa o co może mu chodzic. Sykes ma różne pomysły, więc mogłaś się spodziewać wystkiego.
Urodziny Jess trwały to białego rana. Razem z Nathanem i innymi spędziłaś całą imprezę. Bawiłaś się znakomicie!
Nstępnego dnia obudziłaś się na kanapie. Przetarłaś oczy i podniosłaś się do pozycji siedzącej. Dom Sykes'ów był wywrócony do góry nogami. Rozejrzałaś się po salonie. Wszyscy jeszcze spali, prócz Nathana, który pichcił coś w kuchni. Z bólem głowy, wstałas i podeszłaś do chłopaka. On podał ci szklankę wody, a do tego tabletki.
- Dziękuje. - Powiedziałaś biorąc od niego wodę.
- Byłem pewny, że pierwsza wstaniesz.
- Jak ty mnie znasz. - Zaśmiałaś się. Tej nocy, w urodziny Jessici, polało się dużo alkoholu. Jak to ona mówiła: "Mamy nie ma, trzeba zaszaleć". Za każdym razem, gdy mówiła to przed urodzinami, śmiałaś się z jej słów. Jess jest spokojną dziewczyną, więc nigdy byś się nie spodziewała po niej czegoś takiego!
Dochodziło południe. Ludzie, po przespanej nocy, wracali do swoich domów, zostawiając Jessicę z bałaganem. Dziewczyna nie miała ochoty sprzątać, tak jak Nathan i ty, ale postawiłaś jej pomóc. Udało ci się nawet namówić Natha.
- Jeżeli nie posprzątasz, to nie pójdziemy do zoo. - Powiedziałaś, a Nathan od razu wziął się za sprzątanie. Chłopak od dzieciństwa kochał chodzić do zoo, a w szczególności z tobą. Będąc dziećmi, już dużymi dziećmi, zawsze chodziliście tam razem. Waszym częstym "gospodarzem" był leniwiec. Nazwaliście go Nathan, bo Nathan przypomina leniwca.
Po kilku godzinach sprzątania, cała wasza trójka opadła na kanapę i odpoczywała.
- To... Kiedy do zoo? - Nathan poderwał się z miejsca i stanął na przeciw ciebie.
- Jak odpocznę, synku. - Zaśmiałaś się. Nathan zaczął udawać obrażonego. Ty z Jess zaczęłyście się jeszcze bardziej śmiać. W końcu, po długich namowach Nathana, zgodziłyście się pójść, a raczej ty. Sykes, cały szczęśliwy, szedł ulicami Gloucester, a ty wlokłaś się za nim. Byłaś smutna, bo wiedziałaś, że niedługo znów będziesz musiała rozstać się z Nathanem i nie wiadomo, kiedy go znów zobaczysz. Nie chciałaś , aby Nathan zauważył, że jesteś smutna, ale Sykes od zawsze był spostrzegawczy. Kiedy staliście przy jednym z wybiegów, Nathan spytał się ciebie o co chodzi. Ty z niechęcią powiedziałaś mu. Bałaś się jego reakcji. Myślałaś, że cię wyśmieje, ale nie... On, jak to on, zawsze poprawi humor.
- Pamiętasz jak ci mówiłem o tym, że mam dla ciebie propozycję? - Spytał się, patrząc na ciebie.
- Tak. - Przytaknęłaś.
- Chcesz ją poznać?
- Tak. - Powtórzyłaś.
- Potrzebujemy fryzjerki. - Zaczął, a ty się zaśmiałaś. - A ty zawsze lubiłaś i chciałaś nią zostać, więc... Jedziesz ze mną do Londynu? Jeśli się zgodzisz, to nie rozstaniesz się ze mną. - Szeroko się uśmiechnął. Bez zastanowienia, zgodziłaś się. Nathan i ty bardzo się cieszyliście, że znów będziecie blisko siebie.

Kilka miesięcy później

Jeździsz z chłopakami wszędzie jako ich fryzjerka. Jesteś szczęśliwa, że twoje relacje z Nathan'em znów są takie same jak za czasów dzieciństwa.

_________________________________

Po długiej przerwie dodaje. Nie podoba mi się ten imagin, ale dobra tam ;D
Pewnie zdążyliście zauważyć, że jest z nami nowa osoba - Martyna. Razem ze mną będzie pisać imaginy na tego bloga. :) 
Zapraszam do komentowania. :)
PS: Za błędy przepraszam, ale połowa była pisana na telefonie.

14.Nathan dla Wiktorii

10 lat temu
Bylo wtedy szaro i ponuro, a ty jak zwykle się uśmechałaś jak na 8 latke przystało. Nie przejmowałaś się tym, że byłaś w domu dziecka, każdy ci wmawiał,że twoi rodzice wyjechali na wakacje i niedługo wrócą. Miałaś nadzieje,że cię zabiorą i będziecie żyli razem na zawsze.
Twoim przyjacielem był Nathan,mały ,słodki, chłopczyk,z którym się nie rozstawałaś.
Pewnego dnia przyjechali po niego jacyś państwo.Powiedzieli,że chcą go zabrać do swojego domu bo nie mogą mieć dzieci. Złamało to ci serce. Po  odejściu Nathana byłaś bardzo na niego zła za to,że cie nie uprzedził,że odchodzi,płakałaś całe dnie. Przesiadywałaś całe dnie w swoim pokoju i nie pozwalałaś nikomu tam wejść.Twoje opiekunki nie wiedziały co robić,przynosiły ci tylko posiłek żebyś nie była głodna i odchodziły , a ty przez kolejne lata próbowałaś wyleczyć swoje rany.
Teraz
Masz 18 lat i mieszkasz w małej kamienicy w Londynie. Zupełnie zapomniałaś o Nathanie i ci  z tym dobrze.
Pewnego dnia wybrałaś się do Leroy Merlin po rzeczy do ogrodu bo chciałaś sb go ładnie urządzić.
Gdy szłaś wybrać zmiemie do kwiatków ktoś w cb wjechał wózkiem sklepowym i z koszyka wypadły ci twoje do tej pory zakupione rzeczy.
-Jak jeździsz baranie,ile ty masz lat co? Ja nie sram hajsem  więc musisz mi to wszystko odkupić!-wydarłaś się na sprawce wypadku.
-Lala mi tu nie podskakuj ja tu tylko pomagam chłopakom -uśmeichnąl sie do cb chłopak w full capie.
-Weź spadaj cepie,najwyżej okradne sklep i będziesz mial mnie na sumieniu
-Ej,ej,ej lala nie takim tonem,rozmawiasz z gwiazdą
-Porno?
-Z Nathanem Sykesem z The Wanted rozmawiasz więc troche szacunku.
Nagle dostałaś olśnienie. Nathan? Wszędzie rozpoznasz te oczy,te piękne oczy.
-Nathan to ty?Pamiętasz mnie?
-Wiktoria? Ta Wiktoria?
-Myślałam,że Cię nigdy nie znajde,ale sb teraz pewnie myślisz,że cie wyściskam o nie,nie,nie, nie mój drogi panie.Zrobiłes mi wielką krzywdę,więc masz mi to odkupić i ja stąd wychodze i nie chce na cb patrzeć.
-Na kolana i do pana.
-Nathan nie rób sb jaj
-Tak mi się zrymowało. Wiktoria wybacz mi. Ja nie chciałem.
-Nawet się ze mną nie pożegnałeś!-krzyknęłaś i wyszłaś
-Wikuś wróć, ja ci odkupie te rzeczy.
Gdy usłyszałaś jego wołanie,przypomniało ci się dzieciństwo,jak zawsze Nathan mówił do cb: Wikuś namalujemy coś razem? Postanowiłaś wrócić,ale nadal byłaś na niego zła.
Przeszliscie cały sklep w poszukiwaniu rzeczy dla cb,zapomniałaś nawet o kłótni z nim i mu zaczęłaś powoli wybaczać bo przypomniały ci sie stare czasy.Nagle Nathan zaczął chować się za wielkimi donicami.
Spytałaś sie go co sie dzieje,ale nagle usłyszałaś krzyki.
-Nathan chłopie,ale ty laske wyrwałeś,nawet w taki sklepie potrafisz,a to w barze,a to nawet w sex shopie tą sprzedawczynie. -zaczął opowiadać chlopak w loczkach
-Nathan o czym on mówi?-zaczął łamać ci sie głos
-Wikuś nie słuchaj go,to debil
-Wiesz co myślałam,że jesteś inny-łzy poleciały po twoim policzku i uciekłaś nawet nie wzięłaś zakupów.
Niestety Nathan zdążył cie dogonić.
-Daj mi wszystko wyjaśnić,prosze
-Mów szybko bo mi sie siku chce,a chyba nie chcesz mieć mokrych butów
-Ah ta zabawna Wikusia.
-Przejdź do sprawy
-Już mówie. Kocham cie,zawsze sie kochałem,od początku naszej znajomosci bylaś dla mnie kimś ważnym,te dziewczyny...,musiałem jakoś zapomnieć o tb,ale nie mogłem. Kocham cie nie rozumiesz?
-Nathan...musze ci coś powiedzieć....chce mi sie do kibla-chłopak sie zaśmiał
-Już ci puszczam,ale powiedz mi,czujesz to samo?
-Tak Nathan,ale teraz daj mi już pójść
Nagle rozległy sie krzyki.
-Co ja orgaznizacja charytatywna ,żeby wam nosić te rzeczy?-wydarł sie Jay
-Jay cepie już to biore- podbieł Nathan do Jaya i pojechaliscie do domu.
2 lata później
Tworzysz z Nathanem szczęśliwą parę,i mieszkacie razem z chłopakami z zespołu c:
___________________________________________________________________________________
Nie wiem czy wyszedł śmieszny bo mam zjebany humor,ale napisałam i chyba sie udał.Miłego czytania C:

-

sobota, 8 czerwca 2013

Powitanie i imagin :)

Cześć jestem Martyna,ale każdy na mnie mówi Kobus :) Będę razem z Magdą pisała imaginy na tym blogu. Mam nadzieje,że wam się spodobają.
O to mój pierwszy imagin na tym blogu,więc czytajcie i komentujcie.
___________________________________________________________________________________

Imagin z Jayem,Tomem i Nathanem dla Moniki.

W niedzielę postanowiłaś wybrać się do kościoła.Ubrałaś się elegancko i wyszłaś z domu. Miałaś spory kawałek ale poszłaś na swoich zgrabnych nóżkach. Gdy przechodziłaś obok budki z fas foodami podbiegł do cb wielki,pluszowy hot-dog.
-Spierniczaj do rzeźni hot-dogu,nie chce żadnych ulotek.-syknęłaś do bułki z parówką.
-Mrr jaka ostra, a ja lubie takie-odezwał się chłopak w stroju hot-doga.
-Weź spadaj człowieku-chciałaś go spławić,ale miał coś takie w swoich brązowych oczach,że cie zahipnotyzowało.
-Jestem Tom,a ty śliczna?
-Monika. Sorry,ale ja nie zadaje się z jedzeniem.
-Nie odrzucaj mnie tak szybko. Prosze przyjdź po mnie po pracy o 12.00.-uśmiechnął się słodko.
-No dobrze jak będe wracała z kościoła to wpadnę.-odwzajemniłaś uśmiech i odeszłaś.
Gdy byłaś już w kościele zaczęłaś się modlić. Nie mogłas się skupić bo patrzył sie na cb ministrant,który wyglądał jak Sid z bajki. Zaintrygowało cie to.
Po mszy podbiegł do cb ów chłopak.
-Cześć.-podbiegł do cb ten ministrant i zrobił taki ruch http://media.tumblr.com/8ce6920ff9b4deccbacc758199dea775/tumblr_inline_mo27ipZ1bP1qz4rgp.gif
-Ministrant i takie ruchy?-podniosłaś jedną brew.
- Jestem niegrzecznym ministrantem-zachichotał. Przyjdź pod kościół o 18.00,ponieważ musze ci kogoś przedstawić  ,a teraz musze lecieć do księdza - pocałował cie w policzek i odbiegł.
Stałaś jak wryta,ale szybko ruszyłaś z miejsca bo miałaś się spotkać z Tomem.
Chłopak już stał bez przebrania pod budką.Wyglądał inaczej niż poprzednio.
-Gdzie idziemy ? -spytałaś
-Do mnie na obiad-złapał cie za rękę,wepchnął cie do swojego samochodu i pojechaliście.
Mieszkał w bloku na 3 piętrze pod numerem 69. Wpuścił cie do mieszkania,a sam poszedł do sklepu po żarełko. Rozglądałaś się po mieszkaniu z otwartą buzią. Było małe,ale pięknie urządzone.
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłaś otworzyć. Był to chłopak z loczkami na głowie, gdzieś na pewno też miał loczki XD. Był naprawde przystojny jak Nathan i Tom. Było to troche dziwne,że spodobało ci sie 3 chłopaków jednego dnia,ale nie przejmowałaś sie tym. Nagle twoje przemyślenia przerwał głos loczka.
-Yyyyy jest Tom?-uśmiechnął sie do cb serdecznie
-Nie ma go,poszedł do sklepu. Jestem Monika.
-A ja Jay.Zaprosisz mnie do środka czy mam stać tutaj i się zaziębić ?
-O sorry,tak wejdź.
Jak sie okazało był to sąsiad Toma. Niestety musiał już isc wiec poprosił cie żebyć przyszła o 18.00 pod kościół bo chciał mi kogoś przedstawić. Nie pomyślałaś o tym,że umówiłaś sie tam z Nathem,ale już trudno.
Właśnie przyszedł Tom,a zbliżała sie 18.00 ,więc ty musiałaś wracać. Tom powiedział,żebyć przyszła o 18.00 pod kościół bo ci kogoś chce przedstawić. Było to troche podejrzane,ale olałaś to. Wróciłaś do domu, przebrałaś się i taksówką podjechałaś pod kościół. Stał już tam Nathan. Zaraz po tb,przyszedł Tom ze wściekłą miną,a zaraz za nim Jay razem z bukietem białych róż.
-Chłopaki co wy tu robicie,właśnie miałem po was dzwonić bo chciałem wam kogoś przedstawić. -zaczął Jay
-Ja też wam chciałem przedstawić Monike-zbulwersował sie ministrant.
-Ej,ja byłem pierwszy i to ja chciałem was zapoznać z Monią!-zdenerwował sie Tom.
-Monika co tu sie dzieie ? - spytali sie wszyscy chórem.
-No bo ja ten tego. Spotkałąm was i no i tak wyszło. Nie wiedziałam,że sie znacie.Przepraszam.-zaczęłaś płakać,a chłopcy cie przytulili.
-Monia nic sie nie stało. Wybaczamy
Od tej pory tworzycie zgraną paczke przyjaciół na zawsze i na wieczność.
____________________________________________________________________________________
Mam nadzieje ,że wam sie spodobał. Komentujcie śmiało. Opinie pozytywne i negatywne mile widziane :)